Wpis
Zapomnia³em wcze¶niej o tym wspomnieæ ale flaga narodowa to jedna z rzeczy,która mo¿e uratowaæ ty³ek podczas takiej wyprawy. Nie zdawa³em sobie z tego sprawy do momentu gdy zabrali nas polscy kierowcy. Twierdzili oni, ¿e gdyby nie flaga nie podwiezli by nas.
Z tego miejsca chcia³bym podziêkowaæ urzêdowi miasta w Skawinie, który nas w nie wyposa¿y³.
Niestety moja flaga zosta³a skradziona na squatach , na szczê¶cie to jedyna rzecz która tam nam zginê³a. Potem pogubili¶my pe³no rzeczy bo akcja by³a naprawdê wartka.
Kontynuuj±c poprzedni wpis deszcz zel¿a³ na chwilê, lecz nie pozostawi³ czystego nieba za sob±. Dojechali¶my do miejscowo¶ci Podstojna, gdzie zrobili¶my krótki rekonesans.
Ceny noclegów by³y wysokie , a kamping daleko, pada³o, a my powinni¶my ju¿ tego dnia znale¼æ siê w Piran, do którego zosta³o nam z tamt±d ponad 50 km. Po telefonie do Polski ( pozdrawiam Siostrê, która czuwa nad informacj± w kryzysowych sytuacjach) okaza³o siê, ¿e padaæ ma jeszcze 2 dni wed³ug prognoz.
Pad³ pomys³ podró¿y poci±giem. Szybko znale¼li¶my stacje i okaza³o siê ,¿e nied³ugo bêdziemy musieli czekaæ na poci±g do Koper. Mia³ byæ po nas o 20. Miêdzy czasie z poci±gu wysiad³a para wêgrów. Zaczepi³em ich ¿eby spytaæ siê o ceny s³oweñskich poci±gów. Okaza³o siê ,¿e maj± bilety na rowery i dzi¶ ich ju¿ nie potrzebuj±. Dziêkujemy.
Los nam sprzyja³, ale ju¿ po wej¶ciu do poci±gu pokaza³ jak zmienny lubi byæ. Tego dnia by³ remont na lokalnej trasie i jecha³ dalej tylko 2 przystanki. No to ¶wietnie. Wyl±dowali¶my w miejscowo¶ci Pivka. Zupe³nie nie przy trasie któr± mieli¶my jechaæ i nie po drodze do Koper. Pomóg³ nam konduktor który nie do¶æ, ¿e bez wa¿nych kart euro26 sprzeda³ nam bilety studenckie to na dodatek po zatrzymaniu pogada³ z jednym z kierowców busów które przewozi³y pasa¿erów przez stacje remontowane i umo¿liwi³ nam dojazd do miejscowo¶ci Divaca ,z której podobno by³o siê ju¿ ³atwo dostaæ na wybrze¿e.
Dotarli¶my na miejsce o 22 giej i los znów odwróci³ siê do nas. Do Koper by³o 36 km, by³o ciemno, hotel kosztowa³ 60 euro, a kamping w³a¶nie zamkneli. Nie by³o wyj¶cia musieli¶my siê rozbiæ na dziko. To zabronione w tym kraju , a w dodatku od 2 dni nie mieli¶my gdzie siê umyæ ani zrobiæ prania.
Po chwili obaw, zmêczeni, zasneli¶my w parê minut.
Nastêpnego dnia byli¶my ju¿ pewni, ¿e dotrzemy nad adriadtyk.

Po kilkunastu kilometrach ujrzeli¶my wkoñcu nasz cel. Rado¶æ by³a ogromna, a dodatkowo czeka³ nas chyba 20 km zjazd, malowniczymi serpentynami, co¶ piêknego.
Nie od dzi¶ wiadomo, ¿e klimat ¶ródziemnomorski sprzyja cz³owiekowi. Pierwsze kilka godzin to naprawdê niesamowite uczucie. Dodatkowo rado¶æ z osi±gniêcia celu i k±piel w ch³odnej wodzie. Euforia!

Przywita³a nas ³adna pogoda, lecz burza nadchodz±ca z nad gór parê chwil pó¼niej u¶wiadomi³a nam, ¿e podró¿ poci±giem te 20 km by³a konieczno¶ci±.

Jeste¶my w Piran. Zbieramy owoce naszej pracy, wypoczywamy, zwiedzamy, le¿ymy na pla¿y. Dalsza relacja i podsumowanie niebawem.
PS. To chyba bardzo popularny kierunek podró¿y rowerzystów z Sakwami. Jest ich tu na pêczki. Popularny kierunek ten Kierunek Piran!