Wpisy
Wyprawa Kierunek Piran ju¿ za nami! By³a to nasza pierwsza wyprawa i mo¿na powiedzieæ, ¿e rzucili¶my siê na g³êbok± wodê. Mimo, ¿e nie do koñca umieli¶my p³ywaæ poradzili¶my sobie i po szybkiej lekcji pokory na pierwszym odcinku posz³o bez wiêkszych problemów. Na pewno po takim do¶wiadczeniu zaplanowaliby¶my wszystko inaczej ale osobi¶cie nie ¿a³uje niczego co wydarzy³o siê podczas tej wyprawy.
Dziêki ró¿nym zrz±dzeniom losowym dotarli¶my opu¼nieni tylko o jeden dzieñ. Pogoda jak na 2010 by³a rewelacyjna, nie z³apalismy praktycznie ¿adnej awarii i poza par± zgubionych rzeczy oraz jedn± zardzewia³± ram± rowerow± nie odnie¶limy ¿adnych strat. Zyskali¶my do¶wiadczenie wyprawowe i nie tylko. Zadanie jakie otrzymali¶my od urzêdu miasta nie by³o dla mnie obci±¿eniem, a wrêcz mi³ym urozmaiceniem i mo¿liwo¶ci± bli¿szego kontaktu z lokaln± spo³eczno¶ci±.
Ciê¿ko krótko stre¶ciæ wszystkie emocje które towarzyszy³y wyprawie gdy¿ by³y tak zró¿nicowane jak ci±gle zmieniaj±cy sie krajobraz. My¶le, ¿e wszyscy z nas sa zadowoleni i bakcyl wyprawowy zosta³ w¶ród nas.
Chyba najlepszym momentem jaki pamiêtam by³o ujrzenie Adriatyku, zkwitowane dzikimi okrzykami chocia¿ do celu by³o jeszcze 30 km. Najwa¿niejsz± rzecz± jednak w takich wyprawach jest sama podró¿, tam spêdzili¶my najwiêcej czasu. Pobyt nad Adriatykiem to tylko wisienka na szczycie tortu.
Chcia³bym podziêkowaæ wszystkim którzy wspierali wyprawê, w szczególno¶ci Urzêdowi Miasta w Skawinie oraz Skawiñskiemu Stowarzyszeniu Partnerstwa Miast. Mam nadzieje, ¿e przeprowadzona przez nas akcja promocyjna zaowocuje nowymi kontaktami i tak¿e Wy pojedziecie do Piran. ;)
Chcia³bym tak¿e podziêkowaæ Igorowi z Mojmirovic za wielk± go¶cinno¶æ, Burmistrzowi Turcianskich Teplic Micha³owi Sygutowi za to samo co Igorowi, Ch³opakom z GOMOLA Transport za uratowanie wyprawy w krytycznym momencie :) , a tak¿e Dawidowi Ustymenko i Tomaszowi Dro¿d¿owi za pomoc w sprowadzeniu nas do kraju!
Nastêpna wyprawa za rok, jeszcze nie wiem gdzie i jak ale ciê¿ko zrezygnowaæ z mo¿liwo¶ci tak mocnego oderwania od codzienno¶ci!
Pozdrawiam wszystkich którzy czytali bloga!
Do d³ugich poszukiwaniach kampingu wkoñcu rozbili¶my namioty i mogli¶my udaæ siê zwiedzaæ okolice oraz pop³ywaæ w s³onym adriatyku. Woda jest niesamowicie czysta, lekka bryza nie daje odczuæ upa³u. Miasta zabytkowe.
Mo¿e zbêdny bêdzie opis. Lepej bêdzie obejrzeæ te fotografie:
http://picasaweb.google.com/arturkrzemien/Piran#
Jak widaæ by³o piêknie.
Lokalne w³adze zaskoczy³y mnie doskona³ym angielskim i niespotykan± na trasie ¿yczliwo¶ci±.
Pani Jasna Softic z Piranu podarowa³a nam w zamian album fotograficzny o Piranie i okolicach.
Pan Blaz Meljevac specjalista od PR miasta Izola, by³ zmartwiony, ¿e teraz jego burmistrz naka¿e mu jechaæ do Polski rowerem i obieca³ kontakt.
Gorzej by³o tylko w Koper gdzie podobno wszyscy kompetentni ludzie wyjechali na wakacje. Dlatego materia³y ma przekazaæ Pan ochroniarz który da³ sobie cykn±æ fotkê i biegle mówi³ po angielsku.
Wrócili¶my wypchanym po brzegi samochodem który przyjecha³ po nas w kraju. Dziêki Dawid ;). Niestety musia³em zostawiæ resztki roweru gdy¿ wszystkie rowery by siê nie zmie¶ci³y. Na szczê¶cie nie kupi³em go drogo( na gie³dzie za 150 z³ )
Zapomnia³em wcze¶niej o tym wspomnieæ ale flaga narodowa to jedna z rzeczy,która mo¿e uratowaæ ty³ek podczas takiej wyprawy. Nie zdawa³em sobie z tego sprawy do momentu gdy zabrali nas polscy kierowcy. Twierdzili oni, ¿e gdyby nie flaga nie podwiezli by nas.
Z tego miejsca chcia³bym podziêkowaæ urzêdowi miasta w Skawinie, który nas w nie wyposa¿y³.
Niestety moja flaga zosta³a skradziona na squatach , na szczê¶cie to jedyna rzecz która tam nam zginê³a. Potem pogubili¶my pe³no rzeczy bo akcja by³a naprawdê wartka.
Kontynuuj±c poprzedni wpis deszcz zel¿a³ na chwilê, lecz nie pozostawi³ czystego nieba za sob±. Dojechali¶my do miejscowo¶ci Podstojna, gdzie zrobili¶my krótki rekonesans.
Ceny noclegów by³y wysokie , a kamping daleko, pada³o, a my powinni¶my ju¿ tego dnia znale¼æ siê w Piran, do którego zosta³o nam z tamt±d ponad 50 km. Po telefonie do Polski ( pozdrawiam Siostrê, która czuwa nad informacj± w kryzysowych sytuacjach) okaza³o siê, ¿e padaæ ma jeszcze 2 dni wed³ug prognoz.
Pad³ pomys³ podró¿y poci±giem. Szybko znale¼li¶my stacje i okaza³o siê ,¿e nied³ugo bêdziemy musieli czekaæ na poci±g do Koper. Mia³ byæ po nas o 20. Miêdzy czasie z poci±gu wysiad³a para wêgrów. Zaczepi³em ich ¿eby spytaæ siê o ceny s³oweñskich poci±gów. Okaza³o siê ,¿e maj± bilety na rowery i dzi¶ ich ju¿ nie potrzebuj±. Dziêkujemy.
Los nam sprzyja³, ale ju¿ po wej¶ciu do poci±gu pokaza³ jak zmienny lubi byæ. Tego dnia by³ remont na lokalnej trasie i jecha³ dalej tylko 2 przystanki. No to ¶wietnie. Wyl±dowali¶my w miejscowo¶ci Pivka. Zupe³nie nie przy trasie któr± mieli¶my jechaæ i nie po drodze do Koper. Pomóg³ nam konduktor który nie do¶æ, ¿e bez wa¿nych kart euro26 sprzeda³ nam bilety studenckie to na dodatek po zatrzymaniu pogada³ z jednym z kierowców busów które przewozi³y pasa¿erów przez stacje remontowane i umo¿liwi³ nam dojazd do miejscowo¶ci Divaca ,z której podobno by³o siê ju¿ ³atwo dostaæ na wybrze¿e.
Dotarli¶my na miejsce o 22 giej i los znów odwróci³ siê do nas. Do Koper by³o 36 km, by³o ciemno, hotel kosztowa³ 60 euro, a kamping w³a¶nie zamkneli. Nie by³o wyj¶cia musieli¶my siê rozbiæ na dziko. To zabronione w tym kraju , a w dodatku od 2 dni nie mieli¶my gdzie siê umyæ ani zrobiæ prania.
Po chwili obaw, zmêczeni, zasneli¶my w parê minut.
Nastêpnego dnia byli¶my ju¿ pewni, ¿e dotrzemy nad adriadtyk.

Po kilkunastu kilometrach ujrzeli¶my wkoñcu nasz cel. Rado¶æ by³a ogromna, a dodatkowo czeka³ nas chyba 20 km zjazd, malowniczymi serpentynami, co¶ piêknego.
Nie od dzi¶ wiadomo, ¿e klimat ¶ródziemnomorski sprzyja cz³owiekowi. Pierwsze kilka godzin to naprawdê niesamowite uczucie. Dodatkowo rado¶æ z osi±gniêcia celu i k±piel w ch³odnej wodzie. Euforia!

Przywita³a nas ³adna pogoda, lecz burza nadchodz±ca z nad gór parê chwil pó¼niej u¶wiadomi³a nam, ¿e podró¿ poci±giem te 20 km by³a konieczno¶ci±.

Jeste¶my w Piran. Zbieramy owoce naszej pracy, wypoczywamy, zwiedzamy, le¿ymy na pla¿y. Dalsza relacja i podsumowanie niebawem.
PS. To chyba bardzo popularny kierunek podró¿y rowerzystów z Sakwami. Jest ich tu na pêczki. Popularny kierunek ten Kierunek Piran!
To z pewno¶ci± by³ etap z najwiêksz± ilo¶ci± przygód.
Zanim siê wszystko zacze³o, spotkali¶my po drodze Pana Aleksandra , który jest Serbem i jecha³ t± sam± tras± co my z Wiednia. Je¼dzie codzienie po 15 h i robi ¶rednio 150 km. Prawdziwy twardziel.

Pozdrawiamy! *(Greetings Aleksander!)
Planowali¶my rozbiæ siê na dziko! Po drodze by³o parê miejsc lecz korzystaj±c z informacji z forum couchsurfing dotarli¶my w takie ciekawe miejsce na nocleg.

To squat w Ljublanie. Lokalni maj± tu niepisan± umowe z Policj± i mogli¶my rozbiæ obóz pod warunkiem ,ze nie bêdzie po nas ¶ladu do 9. I tak te¿ sie sta³o. Gdy spali¶my w okó³ trwa³a impreza i by³o pe³no m³odzie¿y. Trochê zaryzykowali¶my ale uda³o siê wszystko bez wiêkszych problemów.

Tak siê spi na squatach. Mam trochê zdjêæ tego niesamowitego miejsca ale wrzuce je po powrocie.
Potem szybkie zwiedzanie miasta.



I w drogê, ca³y czas góry. 50 km za Lublana z³apa³a nas burza i to w górach.
Przeczekali¶my trochê pod gósk± chat±, a ci±g dalszy nast±pi jutro...
Gyor to na tyle piêkne miasto, ¿e wyjechali¶my dopiero o godzinie 12. Dlatego mam parê porannych fotek tego miasta:

Za Gyor zaczyna siê prawdziwa wêgierska prowincja. To znaczy ,¿e wzd³u¿ drogi mamy po lewej pole kukurydzy po prawej s³oneczników i ca³y czas p³asko i prosto. Nuda ale kilometry ³atwo lec±, nie to co w górach. Najdziwniejsze jest to, ¿e klucz±c gdzie¶ po wioskach oddalonych od g³ównych dróg nie mogli¶my znale¶æ sklepu , za to w ka¿dej wiosce s± przynajmniej 3 bary :). Taka monotonia potrafi wprowadziæ w trans.
Mimo, tego znalaz³o siê co¶ ciekawego:

Fajne jeziorko które pozwoli³o nam siê och³odziæ w ten gor±cy dzieñ, dodatkowo z atrakcj±, torem do wakeboardingu.
Po tym etapie nocowali¶my niedaleko Sarvar w miejscowo¶ci Ostffyasszonyfa na Campingu pewnej niemieckiej rodziny.
Jedynie 12,5 euro za roz³o¿enie namiotu, super warunki i ma³y basen. [ Sunshine-race-camp.com]. Nazwa wydawa³a mi siê dziwna do poranka nastêpnego dnia,gdy ujrzeli¶my ogromny tor do ¶cigania siê na motocyklach.
Rankiem dotarli¶my do Sarvar. Bardzo fajne miasto i uzdrowisko jednocze¶nie [gor±ce k±piele etc.]

Tam uda³o nam siê popromowaæ Skawinê i spotkaæ siê z Burmistrzem, wrêczyæ mu materia³y promocyjne i otrzymaæ wzamian ichniejsze. Bardzo mi³e przyjêcie i ³atwy kontakt. To Pan Istvan Kondora ,zastêpca burmistrza. Dogadanie po angielsku by³o mo¿liwe dzieki Peterowi Mesterhazy, który bardzo nam pomóg³.

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Niestety muszê koñczyæ na dzi¶ pisanie , poniewa¿ zamykaj± w³a¶nie biblioteke w Celje z której pisze, jak tylko uda mi siê dostac do internetu to wszystko dokoñcze..
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Ci±g dalszy.
Trochê gorzej by³o w Kormend gdzie praktycznie nikt nie umia³ zadnego obcego jêzyka.
To Pani Fabian Agnes, która odebra³a w imieniu w³adz nasze materia³y promocyjne.
Zaraz za Kormend czeka³a nas nie mi³± niespodzianka.

Przed nami by³o 12 km Parku Narodowego Orsegi , bez ¿adnej cywilizacji. Po przeczekaniu 30 min deszcz nadal pada³ i niebo zanios³o siê deszczowymi chumurami po horyzont. Ni wiedzieli¶my co zrobiæ, zwlaszcza ¿e tego dnia planowo mieli¶my byæ w Mariborze.
Wpad³em na pomys³ ¿eby spróbowaæ z³apaæ autostop. T± drog± ca³y czas je¼dzi³y polskie ciê¿arówki , które z tr±bi±c z entuzjazmem reagowa³y na polskie flagi przyczepione do naszych rowerów. Nastroje w grupie by³y sceptyczne. Postanowi³em spróbowaæ 3 razy . Uda³o siê za pierwszym.
Uratrowali nas Bodzio i Tomek kierowcy TIRów z firmy Gomola transport. Za co chcieli¶my im jeszcze raz serdecznie podziêkowaæ. Dzieki:

Musieli¶my tylko przenocowaæ na parkingu w Redics i poczekaæ az pojada dalej o 4 tej rano. Wsadzili nas na stacji niedaleko Mariboru. Wszytsko by³o zgodnie z planem :). Nie wiem co by by³o gdyby nie oni.
Wkoñcu byli¶my na S³owenii, sam fakt tego doda³ nam si³. I tego dnia zrobili¶my 140 km. Chyba rekord je¿eli chodzi o ca³± wyprawe. Pad³ tak¿e rekord prêdko¶ci 68 kmh.
Przyroda s³owenii osza³amia. Z daleka straszyly nas góry.
Ale przemieszczali¶my siê sprawnie.
Po drodze zatrzymali¶my siê w Celje, gdzie napisa³em pierwsz± czê¶æ tej notatki.
Dalszy etap ju¿ nied³ugo w nastêpnym po¶cie. Dzia³o siê du¿o !
Z Turcianskich Teplic wyruszyli¶my gdy slonce mocno juz swieci³o. Pomimo wra¿enia, ¿e to ju¿ niziny otoczone górami ze zdziwieniem odczyta³em tabliczkê informuj±c± o wysoko¶ci nad poziom morza, chyba 540 m n.p.m. Pocz±tkowo droga sielankowo prowadzi³a lasem bez ¿adnego ruchu samochodowego, po prostu bajka.
Wygl±da³o to tak...

Potem trafili¶my do wioski w której zacze³o siê robiæ górzy¶cie.
Btw. Fajna Skoda?

A chwile potem asfalt na drodze znikn±³ , a teren sta³ sie wybitnie górzysty:

Nawet spotkali¶my kolarza na rowerze górskim dostosowanym do zjazdu, podczas gdy my jechali¶my na cieniutkihc oponach szosowych. Na szczê¶cie uda³o siê obej¶æ bez awarii , a pó¼niej czeka³ nas ¶wietny zjazd asfaltowy i taki kamienio³om:

A¿ do Nitry s³owacja jest górzysta. Nawet gdy podró¿uje siê dolinami to gdzie¶ w oddali widac wielkie masywy. Za Nitr± robi siê p³asko jak stó³.
Ostatnie górskie widoki przed Nitr±:

Pod Nitr± w miejscowo¶ci Mojmirovce ugo¶ci³ nas Igor którego pozna³em przez couchsurfing.
Mia³ nawet basen:

By³ bardzo go¶cinny i niczego nam nie brakowa³o podczas pobytu u Niego.
Nawet kupi³ nam s³odycze na droge i powiedzia³,¿e siê obrazi gdy nie przyjmiemy.
Jeste¶my zoobowi±zani :) Dziêki Igor ( Thanks, Igor!!!)

Z Nitry do Gyor jest ca³y czas p³asko i nudno. Ma to swoje plusy. Bardzo szybko przemie¶cili¶my siê do tego miasta.

4 godziny takiego widoku i lada chwila:

Dunaj, i nastêpnie:


Niestety nasz hostuj±cy w tym miescie odezwa³ siê za pó¼no gdy¿ znale¼li¶my ju¿ camping.
Miasto Gyor jest piêkne:



I mo¿na tanio zje¶æ wêgierskeigo fast fooda czyli Langosza:

Do us³yszenia z Maribor!

Muszê siê przyznaæ do winy. Pierwszy odcinek trasy by³ zbyt optymistycznie zaplanowany. Dopiero na tym odcinku wszystko posz³o zgodnie z planem. Chocia¿ tu te¿ pojawi³y siê góry.
To by³ piêkny odcinek, widoki które zapieraj± dech w piersiach i niesamowite zjazdy pe³ne serpentyn. Dodatkowo poznali¶my kilku ciekawych ludzi, no ale mo¿e po kolei.
Rano po za³atwieniu wszystkich spraw w Namestovie, tzn. o godzinie 12 ;), wyruszyli¶my w drogê. Trochê pada³o ale ju¿ po paru kilometrach w kierunku Dolnego Kubina pogoda znacznie siê poprawi³a. Sz³o g³adko do momentu gdy ujrzeli¶my to:

Stare przys³owie mówi, ¿e je¿eli jest pod górkê to znaczy siê nied³ugo bêdzie z górki. :)
Dlatego po tym podje¼dziku czeka³ nas najlepszy szosowy zjazd w moim ¿yciu i dodatkowo taki widok:

Potem trasa prowadzi³a piêknym w±wozem wzd³u¿ rzeki.

A , ¿e wzd³u¿ rzeki to znaczy w dó³ wiêc ¶rednia oscylowa³a ca³y czas w okolicy 20 km/h.
Potem trochê problemów z dêtk± mia³a Aga ale po szybkiej naprawie pojechali¶my dalej i dogonili¶my:

... dwóch Polaków, Marcina i Piotrka z pod Nowego Targu. Ch³opaki mieli trochê lepsze tempo od nas co nie oznacza³o wcale , ¿e nam ucieki tylko wrêcz przeciwnie poci±gneli nas za sob± w tunelu aerodynamicznym a¿ do Martin. Gdzie od³±czyli siê od nas. Zanim to nast±pi³o siedz±c na parkingu przed Bill± i gadaj±c sobie lu¼no z ch³opakami ujrzeli¶my nagle co¶ takiego ..

.. czyli co¶ na kszta³t DREWNIANEGO w 70% roweru poziomego wed³ug Pana Hrasko z Martin, prawdziwy artysta. Poleci³ mi dodaæ na strone jego profil na panoramio: http://www.panoramio.com/user/3871795
Wymienili¶my siê mailami , po¿egnali z ch³opakami z pod Nowego Targu i ruszyli dalej.
Mimo oci±gania siê i d³ugich postojów trase pokonali¶my w jedyne 5 godzin peda³owania i 4 godzin postojów. Na deser czeka³a na piêkna trasa na miejsce:

A przy drodze widnia³ napis:

A my dalej nie mamy dost. ;)
Podziêkowania dla Micha³a Syguta burmistrza Turcianskich Teplic który ugo¶ci³ nas u Siebie w domu.
GALERIA http://picasaweb.google.com/arturkrzemien/TurcianskeTeplice#

Centrum Namestova
W koñcu wyruszyli¶my z Polski, wczoraj po po¿egnaniu w Skawinie, z którego materia³y znajduj± siê na stronie www.um.skawina.net, wyruszylismy w górski etap do Nàmestova, planowo wyjazd mia³ odbyæ siê o ósmej rano, ale Darek za³atwia³ co¶ z ubezpieczeniem i wszystko siê przeci±gne³o do 10. Pierwsze 50 km pokonali¶my bez niego. Do Suchej Beskidzkiej dojecha³ poci±giem i w momencie naszego przybycia by³ ju¿ na miejscu. W Suchej posiedzeli¶my jeszcze do 17, bo zjedli¶my obiad, a dodatkowo Adam musia³ zrobiæ co¶ z ko³em. Trochê do tej pory by³o namieszane, ale po wszystkim ruszli¶my dalej. Najpierw wykonczy³ nas podjazd w Lachowicach, a potem kolejny w Korbielowie. Na przej¶ciu granicznym na liczniku bylo juz 100 km. Robi³o siê ch³odno i ciemno, a do Namestova by³o jeszcze 20 km i na szczê¶cie z góry.
W takich warunkach wjechali¶my do miasta.
Po krótkim poszukiwaniu "Ubytovania" trafili¶my do niez³ego pensjonatu i szybko trafili¶my do ³ó¿ek.
By³ to adaptacyjny dzieñ wiêc mo¿na wybaczyæ wszystkie opu¼nienia których sobie narobili¶my, je¿d¿±c na codzieñ bez sakw takie dystanse ciê¿ko wybraziæ sobie jak ciê¿ko przejechaæ , szczególnie po górach taki kawa³ pod obci±¿eniem. My¶la³em, ¿e bêdzie trochê l¿ej. Mimo wszystko wszyscy jeste¶my dzi¶ w miare wypoczêci i szczê¶liwi z tego , ¿e mo¿emy jechaæ.
Dzi¶ trochê popada³o ale prognozy s± optymistyczne. Koñcze pisaæ ten krótki tekst w tej drogiej kafejce (2 euro/h) i obiecujê , ¿e nastêpnym razem bardziej siê postaram.
A teraz idziemy pop³ywaæ w Jeziorze ;)
---------------------
By³bym zapomnia³ o naszym zadaniu! Poni¿ej zamieszczam fotki ze spotkania z przedstawicielem Metskiego Uradu, u którego go¶cili¶my pod nieobecno¶æ burmistrza. Bardzo mi³y Pan, sprawdzi³ nam pogodê, ¿yczy³ szerokiej drogi. Powiedzia³, ¿e oni tu maj± tylko 8 tys. mieszkañców i Skawina du¿e i pekne mesto.

OBSZERNA GALERIA ZDJÊÆ ZNAJDUJE SIÊ TUTAJ:
http://picasaweb.google.com/arturkrzemien/Namestovo#
---------------------
P.S. W prasie te¿ ju¿ o wyprawie pisali - Dziennik Polski 30.07.2010 r. Ewa Tyrpa:


Widok na rzekê Skawinkê.
Ju¿ wczoraj ca³y dzieñ intensywnie pada³o, jednak do ostatnich chwil wyczekiwali¶my na obiecan± w meteogramach poprawê. Jednak okaza³o siê, ¿e nijak siê one maj± do rzeczywisto¶ci. Ju¿ parê minut po 7-mej decyzja zapad³a - Dzi¶ odpu¶cimy. Najlepszym dowodem na to ,¿e ca³a ta akcja to nie tylko nasz grymas jest fakt, ¿e deszcz ostatnio nie oszczêdza Ma³opolski to ju¿ 3-ci raz w tym roku zosta³ przekroczony stan alarmowy rzek w mojej gminie i to akurat w dzieñ naszego wyjazdu. To by³a trafna decyzja. Nie wiem czy istniej± ubrania które pozwoli³y by nam w tak± pogodê podró¿owaæ ale mam nadzieje, ¿e nasze wytrzymaj± to co czeka nas jutro ;). Ca³y czas mam nadzieje, ¿e jutro odpady chocia¿ trochê odpuszcz± i pozwol± nam jechaæ.
Jako, ¿e nie ma tego z³ego co na dobre by nie wysz³o to dzi¶ uruchomi³em Europejsk± Kartê Zdrowia o której zupe³nie nie pomy¶la³em wcze¶niej.
Oficjalnie jutro o 8-mej wyjazd. Trzymajcie kciuki za pogodê.
PS. W³a¶nie siê dowiedzia³em, ¿e droga któr± mamy jutro jechaæ jest nieprzejezdna!
GMINA SKAWINA!
Skawiñskie Stowarzyszenie Partnerstwa Partnerstwa Miast
VarioBIKE Serwis - Kraków, ul. Józefiñska 4
Patronem medialnym jest serwis.
Cykloid.pl